Czyli psychoterapia Gestalt z Los Angeles
W artykule chcę podzielić się moimi spostrzeżeniami i refleksjami dotyczącymi społecznych i osobistych aspektów psychoterapii Gestalt w odniesieniu do artykułu Tomasza Trzcińskiego „Psychoterapia Gestalt z Los Angeles” /czasopismo Gestalt 2003 nr 1/
Tytułem wstępu. Jakiś czas temu znalazłam się w Kalifornii, byłam tam przez miesiąc. I mało i dużo, ale w istocie nie to jest ważne, istotne było i jest Tu i Teraz tego pobytu. Jestem gestaltystką w pracy, a przede wszystkim w życiu, więc moje kalifornijskie doświadczenie to przede wszystkim Kontakt. Pobyt tam był dla mnie bardzo osobistym przeżyciem, ale też pobudził do wielu inspiracji i działań na płaszczyźnie zawodowej (choć był to wyjazd całkowicie prywatny). Między innymi zaowocowało to napisaniem tego artykułu, szczególnie, że wiele lat temu w początkach mojej zawodowej drogi poznałam autora i już wtedy jego amerykańskie doświadczenia były dla nie fascynujące i bardzo intrygujące.
W tym artykule chciałabym odnieść się do czterech aspektów, które autor zawarł w swojej pracy i uznał jako zasadnicze w rozwoju psychoterapii Gestalt w Południowej Kalifornii. Swoje doświadczenia zebrał i opisał głównie podczas szkolenia w psychoterapii. Moją intencją jest poszerzenie i rozwinięcie tych zagadnień o treści, które pojawiły się podczas moich gestaltowych obserwacji , doświadczania kontaktu z ludźmi, przestrzenią, klimatem czyli życiem w Kalifornii.
Pierwszym zasadniczym celem terapii Gestalt jest świadomość. Tworzy ona rdzeń terapii Gestalt. W procesie terapii terapeuta i klient tworzą coś na kształt układu, mediacji w sprawie procesu zmian klienta.” I ten właśnie proces może mieć dopiero kapitalne znaczenie dla rozwoju klienta, który uświadamia sobie w procesie terapii, swe nieproduktywne strategie radzenia sobie ze swoim społecznym otoczeniem i anachroniczne sposoby reagowania na nowe sytuacje (zbiór tych anachronizmów to nic innego , jak struktura charakteru ).Zmiana pojawia się więc dopiero jako produkt procesu terapeutycznego tj. procesu poszerzania świadomości „ Tak więc poszerzanie świadomości swoich ograniczeń i oporów jest w istocie rozwijaniem swoich zasobów. Wszystko co wcześniej „służyło” jako mechanizm obronny w świadomym polu może być / jest znaczącym zasobem klienta. To co poruszyło mnie i zaskoczyło i co jest wybijające się w postawie Kalifornijczyków to pogląd, że wszystko jest możliwe, że ze wszystkiego możemy czerpać, że każda sytuacja ma dwie strony i oni zawsze w pierwszym rzędzie widzą „ szklankę do połowy pełną”. Tak więc opierają, opierali swój rozwój na zasobach. W przenośni i dosłownie. To kraina o nieprawdopodobnym bogactwie naturalnym , które służy ludziom, a ludzie w konsekwencji naturze (8 gospodarka na świecie) . Mieszkańcy Kalifornii to potomkowie uciekinierów, imigrantów głównie z Europy. Ludzi odważnych, ryzykujących, ludzi często o otwartych i już wtedy bardzo świadomych siebie. W genotypie Kalifornijczyków widać te cechy , ich genogram to nieprawdopodobne bogactwo zmian, wydarzeń traum. Jednak to co dominuje to wiara w dobre, wiara w zmianę, przekonanie, że praktycznie wszystko jest możliwe. To stało się tożsamością tych ludzi, stąd w procesie rozwoju, w pracy terapeutycznej zasoby człowieka, odgrywają kluczowa rolę. Zmiana i rozwój jest możliwa tylko i wyłącznie w oparciu o pozytywy, zakładając, że pozytyw i negatyw tworzą dopiero całość, tworzą figurę , postać- Gestalt . W pracy terapeutycznej wychodzimy z założenia, że rozwijamy się poprzez zasoby, tymi zasobami są również nasze mechanizmy obronne zawarte w strukturach charakterów. Uświadomienie własnej struktury , własnych obron to pozyskanie ogromnego zasobu, który pomaga w zmianie, prowadzi do rozwoju jednostki. Guus Klaren Holender, terapeuta Gestalt twierdzi ”klient w życiu doświadcza cierpienia i bólu, to często sprawia, że sięga po terapię i w związku z tym terapia to miejsce w którym poszukuje się swojej mocy, siły, zasobów, to pomoc w poszukiwaniu dobrego. Nie można pogłębiać cierpienia i bólu”. W polskim nauczaniu terapii Gestalt występuje tak zwane określenie , że „ terapia to pot, krew i łzy”. Taki Gestalt nie ma nic wspólnego z humanizmem. Dominuje nauka interwencji terapeutycznych w oparciu o konfrontację, frustrację, czy takie działania, po których student-klient ma często poczucie osamotnienia, pozostawienia i wrażenia, że problem zawsze tkwi po jego stronie. Rzadkością jest tzw. wspierająca konfrontacja, nauka brania odpowiedzialności za swoje życie, za siebie w sposób wspierający, wzmacniający. A przecież od zawsze w pedagogice, psychologii wiadomo, że pozytywne wzmacnianie to najlepsza motywacja do zmian, to sprawia, że każda istota dzięki temu może „góry przenosić „ Kalifornijskie słońce wyraźnie w tym pomaga.
„Kolejnym teoretycznym filarem południowo-kalifornijskiego Gestalt jest TEORIA POLA” wg Tomasza Trzcińskiego . Pracując z Polem klienta, pomagając mu zobaczyć to Pole, terapeuta musi znać i mieć świadomość własnego. Tego co dzieje się w nim i u niego w sprawie nad którą pracuje klient. Jeśli klient zajmuje się własną np. kobiecością/męskością , terapeuta musi być możliwie jak najbardziej świadomy własnych doświadczeń w tych tematach, własnych przekonań. Musi mieć jasność „co ma w swoim Polu w tych sprawach”. Doświadczenie mojego pobytu w Kalifornii sprawiło, że w wielu aspektach, na wielu płaszczyznach mojego Pola nastąpiły przesunięcia, drgnięcia. Dzięki temu nastąpił gwałtowny wpływ na procesy terapeutyczne moich klientów, a nawet i superwizantów i tym samym na ich klientów. Kiedy decyduję się użyć mojego doświadczenia lub czegoś co jest na ten moment w moim Polu istotne, zawsze ma to wymiar interwencji terapeutycznej. Należy pamiętać o tym jak silnie rezonuje nasze Pole (terapeuty) na świat i życie klienta, który jest w intensywnym procesie terapeutycznym. Przykład to moje doświadczenie w pracy z klientką o osobowości symbiotycznej , w momencie kiedy powiedziałam jej o swojej przerwie w pracy związanej z wyjazdem. Zapytała, gdzie wyjeżdżam, kiedy odpowiedziałam, że do Kalifornii, rozpromieniała, była zachwycona . Co się okazało ? od dzieciństwa marzyła o pobycie w Kalifornii, po obejrzeniu jakiegoś filmu stało się to w jej marzeniach czymś w rodzaju obsesji. Zasypiała marząc o tym miejscu, tworzyła sobie wizje i fantazje, że się tam znajduje. I teraz jak twierdziła , poprzez mój wyjazd stało się to dla niej jeszcze wyraźniejsze.
Klientka- to niesamowite, że moja terapeutka znajdzie się w moim wymarzonym miejscu
Ja- co w tym jest takiego niesamowitego?
Klientka-to tak jakby powoli zaczęły się realizować moje marzenia, to tak jak ja bym się po części tam znalazła
Ja- w kim sensie znajdziesz się tam po części?
Klientka- ponieważ jesteśmy tak blisko, to jak Ty tam pojedziesz, to tak jak ja bym tam pojechała
Ja –słyszę, że mówisz o swojej bliskości ze mną, porozmawiajmy o tym……
Oczywiście w tym krótkim opisie można znaleźć wiele wątków do tzw. pracy, to co dla mnie w tamtym momencie stało się figurą to słowo bliskość, i treść która wyraźnie wskazywała na potrzebę „zlewania się ” Klientki. Temat ten pracował przez parę sesji, i dzięki temu Klientka uczyła się rozpoznawać w sobie swoją potrzebę symbiotyczności. To był zaledwie mały krok, ale jakże ważny w jej rozwoju. Myślę też, że dzięki ujawnieniu treści z mojego Pola, dowiedziałam się o marzeniach i fantazjach mojej Klientki, które w innym momencie były tematem terapii.
Często też zastanawiam się i reflektuję , w jaki sposób moje doświadczenia które mam w swoim Polu, a o których nie mówię klientom „pracują”. T. Trzciński pisze: „główną konsekwencją teorii pola dla procesu terapeutycznego jest przekonanie, że nie sposób zrozumieć jednostki bez znajomości kontekstu z którego pochodzi” Dodałabym do tego istotę kontekstu terapeuty, to w jakim momencie życia jest, jakie ma w tym czasie doświadczenia ale też to co go kształtowało i rozwijało. Proces terapeutyczny tworzą wspólnie Klient i Terapeuta, lecząca zmiana dokonuje się pomiędzy tym co dzieje się w relacji, wypływa z tego co tworzą wspólnie dwie osoby. To co rozumiemy pod słowem Kontakt.
Kolejnym ważnym i bardzo spójnym z Teorią Pola zagadnieniem, które łączę z przedstawionym w artykule Trzcińskiego centralnym punktem teorii Gestalt w południowo kalifornijskim ujęciu czyli Fenomenologią jest temat granic i fenomenów czyli figur. Jaki wpływ mogą mieć granice w wymiarze dosłownym w rejonie Kalifornii na treści Gestalt ? Ameryka generalnie jest krajem granic. Mapa USA zawsze przedstawiana jest z wyraźnie zaznaczonymi granicami stanowymi i są to granice zwykle w kształcie prostych kresek i linii. Zastanawiałam się z czego to wynika, odpowiedź znajduję w prawie amerykańskim. Amerykanie, Kalifornijczycy żyją w bardzo jasnych i wyraźnie wytyczonych granicach prostego i klarownego prawa. Przepisy prawne są mocne, oparte o słynną mocną Konstytucję, dające nieprawdopodobne bezpieczeństwo, klarowność i łatwość życia. Najlepiej widać to w przestrzeganiu przepisów ruchu drogowego. Wszyscy i wszędzie jeżdżą zgodnie z przepisami, kraj ma hektaro kilomery J autostrad często pustych w nocy i można jechać tyle ile licznik pokazuje. A tu nie, przepis jest przepis. Oczywiście wiąże się to z wysokimi karami, a właściwie z ich nieuchronnością. Dzięki temu, paradoksalnie jest tam ogrom wolności. To kraj w którym wolność jest posunięta niemalże do absurdu, ale absurdem nie jest. Jest prawem ale i obowiązkiem człowieka. Bezwzględne przestrzeganie prawa, szanowanie granic, przestrzeganie zasad, ustalonych norm daje nieprawdopodobna wolność. Kojarzy mi się to jednoznacznie z postawą Dobrego Rodzica który roztacza mądrą opiekę na swoim Dzieckiem, stawiając mu bardzo wyraźne i jasne granice, dostosowane do potrzeb Dziecka zależnie od wieku i momentu rozwoju, wystarczająco szerokie, aby mogło się bardzo swobodnie ruszać, żyć. Ale też bardzo mocne i stabilne, aby bezpiecznie mogło się w nich poruszać. Daje to szansę na Dorosłe odpowiedzialne funkcjonowanie. Jakież to gestaltowe, jak bliskie mi w pracy z Klientami, jak bliskie w życiu. Jak to się ma do fenomenologii a mianowicie tak, że każda jednostka jest fenomenem, jest figurą, którą należy szanować, z która trzeba się liczyć, którą wspiera się w jej indywidualizmie.” Każda jednostka doświadcza świata w indywidualny sposób, każdy na własny sposób organizuje doświadczenie i tworzy własne pojęcia.” (Gestalt z LA) Umiejętność takiego widzenia drugiej osoby dają jasno wytyczone granice, ramy, w praktyce Gestalt kontrakt terapeutyczny, między innymi dzięki temu możemy odzwierciedlać, wyodrębniać, być obecnym, komunikować się itp. Dzięki temu możemy efektywnie towarzyszyć klientowi w jego rozwoju.
I w ten sposób chce przejść do kolejnego mojego ważnego odkrycia, które ma w moim przekonaniu duży związek z terapią Gestalt – to otwartość i serdeczność Kalifornijczyków. Otwartość, obecność, autentyczne komunikowanie się to podstawy pracy w dialogu, a Dialog to kluczowe narzędzie terapeutyczne Gestalt. Yontef i Simkin (1989) „Świadomość i dialog to dwa podstawowe narzędzia terapeutyczne w Gestalt”. Dodałabym do tego jeszcze odpowiedzialność. Doświadczając bezpośredniego kontaktu z Kalifornijczykami na spacerze, w sklepie, na poczcie spotykałam się z ogromna życzliwością, chęcią pomocy, otwartością. Ludzie słysząc mój akcent czy sztywność językową z ciekawością pytali „where are you from?” i zawsze uśmiechali się kiedy padało „ from Poland” . Niemalże każdy mówił coś o Polsce, a to, że ma przodków, a to że sąsiad jest Polakiem, a to że był w Polsce…..było to coś nieprawdopodobnego. Często słyszałam tutaj w kraju, że ich otwartość jest powierzchowna, wyuczona, to niechlubny i krzywdzący mit. Kiedy czasami mam kontakt z amerykańskimi terapeutami Gestalt w Polsce na warsztatach czy konferencjach doświadczam z ich strony bardzo specyficznego, uczuciowego kontaktu. Opiera się on o wyjątkową uważność, delikatność, serdeczność, bliskość. Można się do siebie niezobowiązująco uśmiechać, pomachać ręką i pochwalić ot tak dla przyjemności. Przechodząca w tłumie ludzi przez pasy na skrzyżowaniu dziewczyna, mijając inną powiedziała do niej po prostu, uśmiechając się :”masz świetną fryzurę „ Ważnym spostrzeżeniem była dla mnie również obserwacja odpowiedzialnych postaw Kalifornijczyków. Odpowiedzialnych za swoje wybory, decyzje, za porządek, za innych, ale głównie za siebie. Takie postawy stwarzają szansę na dobry, pozytywny i równy kontakt w dialogu. ” Pojęcie dialogu w współczesnej terapii Gestalt, a taka niewątpliwie kalifornijski model reprezentuje, ma kapitalne znaczenie. Terapeuta staje się bowiem równouprawnioną osobą w kontakcie z klientem… Takie podejście buduje kontakt, pokazuje istnienie drugiej strony i jej reakcji (daje przyzwolenie większemu samo otwarciu się klienta i jego większej autentyczności .” (Gestalt z LA). Kształcenie terapeutów w Kalifornii zakłada nade wszystko równość z klientem i dzieje się to poprzez budowanie równej, partnerskiej relacji nauczyciel-uczeń. Bo tylko poprzez praktykę i własne doświadczenie późniejszy terapeuta nie staje się specjalistą i kreatorem życia swojego klienta, a przede wszystkim towarzyszy, wspiera, pomaga. Może oczywiście stać się jak pisze TT dzięki demonstrowaniu swego świata przeżyć i uczuć, modelem dla klienta w drodze ku dojrzałości i życiowej efektywności. To znów bardzo wyraźnie różni się od kształcenia w polskich instytutach uczących metody Gestalt, gdzie model szkolenia opiera się o wzorzec mistrz, autorytet -uczeń, opiera się o budowanie zależnej relacji i programach, które wiążą adeptów na lata z ośrodkiem szkolącym.
Na koniec pojawia mi się perlsowskie „Zmiana pojawia się wtedy, gdy stajesz się tym, kim jesteś, a nie wtedy, gdy próbujesz się stać tym, kim nie jesteś” uświadamiam sobie, w pewnym sensie dzięki tej podróży, że mój Gestalt od zawsze był kalifornijski. Odpowiedzialny dialog w oparciu o wyraźne granice, w którym dominuje koncentracja na zasobach pomaga moim klientom rozwijać się, leczyć i stawać się dojrzałą osobą.
JOLANTA CIEPLIŃSKA
