Skip to content Skip to sidebar Skip to footer

Superwizor Gestalt – mistrz czy kolega?

W środowisku terapeutycznym to pytanie powraca regularnie: kim właściwie jest superwizor Gestalt? Czy bliżej mu do mistrza – autorytetu, który prowadzi i naucza – czy raczej do kolegi, towarzysza w procesie, stojącego obok, a nie ponad?

Odpowiedź nie jest jednoznaczna. A może właśnie dlatego tak bardzo żywa.

Kluczem wydaje się nie tyle rola, ile zestaw cech, które definiują kompetentnego superwizora. To nie pozycja, lecz jakość obecności i sposób bycia decydują o tym, czy superwizja staje się przestrzenią rozwoju.

Co charakteryzuje dobrego superwizora Gestalt?

  • doświadczenie, które nie zamienia się w sztywność
  • wiedza, która pozostaje żywa i aktualna
  • poczucie humoru – pozwalające zachować dystans
  • wrażliwość na proces i drugiego człowieka
  • elastyczność w reagowaniu na to, co się pojawia
  • samoświadomość własnych ograniczeń i zasobów
  • umiejętność konfrontowania – bez ranienia
  • umiejętność wspierania – bez wyręczania
  • dawanie przestrzeni zamiast jej zajmowania
  • zachęcanie do eksplorowania, a nie podawanie gotowych odpowiedzi
  • zaufanie do procesu i terapeuty
  • odpowiedzialność za relację i ramy pracy
  • brak krytyki – w jej destrukcyjnym, oceniającym wymiarze
  • akredytacja zawodowa, będąca potwierdzeniem kompetencji

Superwizor nie jest kimś, kto „wie lepiej”. Jest kimś, kto widzi szerzej. Towarzyszy terapeucie w jego pracy, ale tak naprawdę działa na rzecz osoby będącej w procesie psychoterapii. To jej dobro pozostaje w centrum – nawet jeśli fizycznie nie ma jej w pokoju. W tym sensie superwizor jest jednocześnie trochę mistrzem i trochę kolegą. Mistrzem – bo wnosi doświadczenie i perspektywę. Kolegą – bo pozostaje w dialogu, w spotkaniu, w relacji.

Gestaltyści żyją długo… bardzo długo

To zdanie można potraktować pół żartem, pół serio. A jednak kryje się w nim coś istotnego.

Może rzeczywiście żyjemy dłużej – nie tylko w sensie biologicznym, ale jakościowym.

Dzięki:

  • kontaktowi – prawdziwemu, żywemu spotkaniu
  • świadomości – tego, co się w nas dzieje
  • holistycznemu doświadczaniu siebie
  • nieżyciu w przeszłości ani przyszłości, lecz „tu i teraz”
  • wymianie z polem i innymi ludźmi
  • ciągłej pracy nad sobą i swoją obecnością

To wszystko sprawia, że życie nie tylko trwa – ale też się pogłębia.

Zatem…
długiego i dobrego życia. Takiego, które naprawdę jest przeżywane.

Jolanta Cieplińska

Zostaw swój komentarz