Skip to content Skip to sidebar Skip to footer

Okno tolerancji

Dlaczego czasem emocje nas zalewają, a czasem przestajemy czuć cokolwiek?

Są momenty, kiedy człowiek czuje „za dużo”.
Serce bije szybciej, myśli pędzą, trudno oddychać, pojawia się lęk, napięcie albo złość. Nawet drobna sytuacja może wywołać silną reakcję. Bywają też chwile odwrotne — jakby wszystko gasło.
Pojawia się pustka, odrętwienie, brak energii, wycofanie. Człowiek mówi wtedy: „nic nie czuję”, „jakbym był obok siebie”, „nie mam siły”.

Pomiędzy tymi dwoma stanami znajduje się właśnie okno tolerancji.

Czym jest okno tolerancji? Pojęcie zostało stworzone przez Daniel J. Siegel i odnosi się do zakresu pobudzenia układu nerwowego, w którym jesteśmy w stanie funkcjonować w sposób względnie stabilny. Kiedy znajdujemy się w swoim oknie tolerancji:

  • potrafimy myśleć i czuć jednocześnie,
  • jesteśmy w kontakcie ze sobą i z otoczeniem,
  • możemy przeżywać emocje bez utraty kontroli,
  • jesteśmy zdolni do refleksji, rozmowy i podejmowania decyzji,
  • ciało pozostaje względnie zregulowane.

Nie oznacza to spokoju czy braku trudnych emocji. Można być smutnym, przestraszonym czy złym i nadal pozostawać w swoim oknie tolerancji. Chodzi raczej o to, że emocje nie przejmują całkowicie kontroli nad organizmem.

Okno tolerancji…

„Jestem osobą bardzo emocjonalną i co w sercu, to na… twarzy.
Kiedy patrzę na swoje ruchome zdjęcia — nie ustawiane selfiki — widzę, że moja twarz naprawdę żyje. Albo jem, albo gadam, albo się śmieję, albo marszczę. Jestem tam po prostu sobą.” Wyobraźmy sobie, że każdy z nas ma takie wewnętrzne okno, w którym mieszkają emocje.
Pytanie brzmi: czy otwieram je szeroko, tak że wiatr może hulać, czy uchylam ledwie odrobinę, tworząc szczelinę, przez którą nawet mysz się nie prześliźnie?

Jakie jest moje emocjonalne okno?
Jaki jest mój zakres intensywności emocjonalnej?

Jak radzę sobie z pomieszczaniem i wyrażaniem uczuć?
Czy jestem osobą „elektryczną”, impulsywną, pełną ekspresji?
Czy raczej sztywną, zatrzymaną, chowającą wszystko głęboko w sobie?

W poznawaniu własnego zakresu pomaga świadomość ciała, myśli i uczuć.
Im więcej wiemy o sobie, tym lepiej rozpoznajemy amplitudy swojej emocjonalności.

I tak — w zależności od tego, co czuję — potrafię siebie regulować.

Kiedy ogarnia mnie dziecięca radość, ze śmiechu boli mnie brzuch, a i z trzymaniem moczu mogę mieć wtedy kłopot.
Lubię śmiać się do rozpuku, podskakiwać i klepać się po kolanach.
(Hmmm… może nie do końca eleganckie, ale za to bardzo żywe).

Jeśli zaś chodzi o lęk, to wiem, że potrzebuję oddychać, mądrze sobie tłumaczyć i nie fantazjować.
W samolocie zamawiam jedzonko, prosecco, dużo czytam i wtedy wyobrażam sobie, że jadę autobusem.

A jeśli chodzi o złość — już wiem, że piękności nie szkodzi.
Wręcz przeciwnie: energetyzuje krew, dotlenia komórki i zmarszczki robią się jakieś takie płytsze.

Znam moje okno tolerancji emocjonalnej.
Wiem, kiedy i jak się regulować.
Znam zakres intensywności swoich uczuć i wiem, jak w tym zakresie mogę czuć się bezpiecznie i naprawdę cieszyć życiem.

Co dzieje się poza oknem tolerancji?

Hiperpobudzenie – „za dużo”

Gdy napięcie przekracza możliwości regulacji, organizm przechodzi w stan mobilizacji.

Może pojawić się:

  • lęk,
  • panika,
  • nadmierna czujność,
  • gonitwa myśli,
  • drażliwość,
  • wybuchy złości,
  • trudność z koncentracją,
  • bezsenność,
  • poczucie przeciążenia.

Ciało działa wtedy tak, jakby było w zagrożeniu — nawet jeśli realnego niebezpieczeństwa już nie ma.

Hipopobudzenie – „za mało”

Drugą reakcją jest wycofanie i zamrożenie. Objawia się to często jako:

  • odrętwienie,
  • pustka,
  • spadek energii,
  • odcięcie od emocji,
  • poczucie nierealności,
  • wycofanie z kontaktu,
  • trudność w działaniu.

To nie jest „lenistwo” ani brak chęci. Często jest to sposób układu nerwowego na przetrwanie przeciążenia.

Gestaltowe spojrzenie na okno tolerancji

W terapii Gestalt ważna jest świadomość tego, co dzieje się „tu i teraz” — w ciele, emocjach i relacji.

Z perspektywy Gestalt okno tolerancji można rozumieć jako przestrzeń, w której człowiek:

  • pozostaje w kontakcie ze sobą,
  • może zauważać własne doświadczenie,
  • zachowuje możliwość wyboru,
  • jest zdolny do autentycznego kontaktu z drugim człowiekiem.

Kiedy napięcie staje się zbyt duże, kontakt zostaje zaburzony. Organizm zaczyna chronić się poprzez nadmierną mobilizację albo wycofanie. Dlatego terapia nie polega wyłącznie na „uspokajaniu”, ale przede wszystkim na:

  • rozwijaniu świadomości,
  • budowaniu zdolności samoregulacji,
  • odzyskiwaniu kontaktu z ciałem,
  • stopniowym poszerzaniu możliwości bycia z trudnym doświadczeniem.

Jak poszerzać swoje okno tolerancji?

Nie istnieje jedna szybka metoda. Regulacja układu nerwowego to proces, który zwykle wymaga czasu, bezpieczeństwa i powtarzalnego doświadczenia. Pomocne mogą być:

  • ugruntowanie poprzez kontakt z ciałem,
  • świadomy oddech,
  • ruch,
  • regularny odpoczynek,
  • kontakt z bezpiecznymi ludźmi,
  • psychoterapia,
  • zauważanie pierwszych sygnałów przeciążenia,
  • uczenie się zatrzymywania i regulacji zanim napięcie osiągnie maksimum.

Czasem bardzo ważne są proste pytania:

  • „Co teraz czuję w ciele?”
  • „Czy jestem bezpieczny?”
  • „Czego potrzebuję w tej chwili?”
  • „Co pomaga mi wrócić do kontaktu?”

To nie kwestia „słabości”

Ludzie często oceniają siebie surowo za nadmierne reakcje emocjonalne albo przeciwnie — za brak emocji. Tymczasem wiele z tych reakcji jest sposobem adaptacji układu nerwowego. Okno tolerancji nie mówi o tym, czy ktoś jest „silny” lub „słaby”. Pokazuje raczej, jak organizm radzi sobie z napięciem, stresem i doświadczeniem przeciążenia. Dobra wiadomość jest taka, że okno tolerancji może się poszerzać. Dzięki relacji, świadomości, doświadczeniu bezpieczeństwa i terapii człowiek stopniowo odzyskuje większą zdolność do pozostawania w kontakcie ze sobą — nawet wtedy, gdy życie przynosi trudne emocje.

Autor : Jolanta Cieplińska

Zostaw swój komentarz