Skip to content Skip to sidebar Skip to footer

Etyka zaczyna się tam, gdzie kończy się racja

W moim doświadczeniu jednym z najsłabszych punktów polskiego szkolnictwa gestaltowego pozostaje etyka. Piszę to zarówno jako psychoterapeuta, jak i osoba ucząca przyszłych terapeutów. Od lat powtarzam studentom, że psychoterapeuta popełnia błąd zawsze wtedy, gdy łamie zasady Kodeksu Etyki. W innych przypadkach mamy najczęściej do czynienia z nietrafioną interwencją, błędną hipotezą, niewystarczającym rozumieniem sytuacji czy zwyczajnie ludzką omylnością.


To ważne rozróżnienie.


Psychoterapia nie jest zawodem wolnym od błędów. Jest zawodem, który wymaga nieustannego uczenia się na własnych błędach. Etyka nie polega na byciu nieomylnym. Polega na tym, aby nie nadużywać swojej pozycji, nie wykorzystywać klienta, nie przekraczać granic relacji zawodowej oraz brać odpowiedzialność za własne działania.


Coraz częściej zastanawiam się jednak, po czym można poznać, że z etyką w środowisku nie jest najlepiej. Nie tylko po spektakularnych naruszeniach czy głośnych skandalach. Również po codziennym sposobie prowadzenia sporów.


Po tym, jak cienka staje się granica pomiędzy krytyką a hejtem.


Po tym, jak łatwo wydajemy wyroki na podstawie pojedynczego wpisu. Jak szybko przypisujemy intencje, oceniamy ludzi, podważamy ich kompetencje, dorobek czy sposób pracy. Jak chętnie piszemy otwarte listy, w których pod warstwą troski i słusznych argumentów czasem pobrzmiewa bierna agresja.
Nie piszę tego wyłącznie o innych. Piszę również o sobie.


Każdy, kto uczestniczy w życiu zawodowym, prawdopodobnie znajdzie sytuacje, w których zbyt szybko ocenił, zareagował emocjonalnie albo pozwolił sobie na więcej, niż chciałby dziś przyznać. Dlatego zamiast wskazywać winnych, wolę zapytać: czego możemy się z tych sytuacji nauczyć?


Bo jeśli nie będziemy rozmawiać o tym, co dzieje się pod powierzchnią naszych środowiskowych sporów, niewiele się zmieni.


Ostatnia dyskusja ujawniła coś bardzo ważnego. Pokazała, jak trudno odróżnić krytykę od hejtu.
Krytyka odnosi się do poglądów, działań lub zachowań. Pozostawia przestrzeń na dialog. Zakłada możliwość różnicy zdań. Hejt natomiast uderza w człowieka. Odbiera mu prawo do własnej perspektywy, redukuje go do błędu, pomyłki czy jednej wypowiedzi.


Krytyka może być nieprzyjemna, ale rozwija. Hejt rani.


To prowadzi do kolejnych pytań, które wydają mi się dziś szczególnie ważne dla naszego środowiska:


Jak wyrażać własne zdanie, nie deprecjonując zdania innych?
Jak bronić swojego stanowiska, nie naruszając granic drugiego człowieka?
Jak mówić o różnicach, nie zamieniając ich w oskarżenia?
Jak etycznie wypowiadać się o sobie, o Tobie i o Tamtych?
A może najtrudniejsze pytanie brzmi: jak zachować szacunek wobec osoby, której postawa nie budzi naszego szacunku albo której po prostu nie lubimy?


Etyka nie zaczyna się w momencie, gdy zgadzamy się z drugim człowiekiem. Etyka zaczyna się wtedy, gdy się z nim nie zgadzamy.


Dlatego warto częściej rozmawiać o etycznych dylematach obecnych w codziennej praktyce zawodowej.

Nie tylko o tych najbardziej oczywistych. Warto pytać między innymi o to:
● jak opisywać problemy czy zaburzenia klienta, poszukując dla niego terapeuty lub konsultacji,
● jak korzystać z mediów społecznościowych, pozostając wiernym zasadom poufności,
● jak reagować na nieetyczne zachowania kolegów i koleżanek po fachu,
● jak prowadzić publiczną krytykę bez poniżania drugiej strony,
● jak rozumieć odpowiedzialność za słowo w przestrzeni zawodowej,
● jak dbać o własne granice, nie tracąc wrażliwości na granice innych.

Mam poczucie, że są to rozmowy, których potrzebujemy znacznie bardziej niż kolejnych sporów o wyższość jednej metody nad drugą.


Bo ostatecznie etyka nie jest dodatkiem do psychoterapii. Jest fundamentem, na którym opiera się zaufanie. A bez zaufania nie ma ani dobrej terapii, ani dojrzałej wspólnoty zawodowej.


Dlatego zachęcam, by każdy z nas zaczął od siebie i zadał sobie dziś jedno proste pytanie: w jaki sposób moje codzienne słowa, decyzje i reakcje budują albo osłabiają kulturę szacunku wokół mnie? Etyka nie żyje w kodeksach, deklaracjach ani dyskusjach prowadzonych od święta. Żyje w codziennej praktyce — w tym, jak słuchamy, jak się nie zgadzamy, jak korzystamy z własnej pozycji i jak traktujemy drugiego człowieka wtedy, gdy jest nam z nim nie po drodze. Jeśli chcemy zmieniać nasze środowisko, zacznijmy od tych małych wyborów, które podejmujemy każdego dnia. Bo o jakości wspólnoty nie decydują nasze racje, lecz sposób, w jaki obchodzimy się z drugim człowiekiem, gdy jesteśmy przekonani, że racja jest po naszej stronie.

Jolanta Cieplińska

Zostaw swój komentarz